Jutro wyjeżdżam, wracam 31.07. . Dzisiaj, wybaczcie mi, ale jestem padnięta i nexta nie będzie. Miał być one shoot (jednorazówka), ale muszę go dopracować. Do zobaczenia!
Ps. Proszę o komentarze, i jeśli wam się podoba to proszę o promowanie ;D
sobota, 20 lipca 2013
piątek, 19 lipca 2013
Część 4 - przedostatnia
Dzięki za te prawie 200 wejść, dla mnie to bardzo dużo :* Oczywiście proszę o komentarze, naprawdę! Prooooszę ;*
20 lat od kolacji
''Drogi pamiętniku!
Zacznijmy od beznadziejnych wiadomości. Teraz trudno być pozytywnym, szczególnie, gdy miłość twego życia walczy ze śmiercią. Teraz musze się wyżalić. Andrzej ma raka... muszę być silna. Ale ja też chcę się wypłakać. Dzieci bardzo pomagają i ojcu, i mnie. Muszę ich wszystkich wspierać.
Andrzej nie może umrzeć, nie, on nie może mnie tak zostawić. musi wygrać tą walkę. Nie po to na niego tyle czekałam. Och, wiem, że to nie tylko zależy od niego, ale ja już nie mogę. Muszę wziąć się w garść. On tak cierpi, a ja myślę tylko o sobie, no!
Dzieci są już dorosłe. Oprócz Blanki, która jest świetnym fotografem, wszyscy interesują się medycyną. Chłopcy są na stażu po studiach, Stasiek chce być anestezjologiem, a Tomek internistą. Z kolei Emilka, która jest na studiach, medycznych oczywiście, chce po cioci Hanie być ginekologiem albo po nas, chirurgiem.
Blanka już dawno po ślubie, ma 2 córeczki, Stasiek czeka na syna, a Tomek niedawno się oświadczył. Emilka chodzi z Kubą, drugim synem Latoszków.
Dzieci są naszym pocieszeniem w trudnych chwilach. Andrzej wygra dla nich, dla mnie, a przede wszystkim dla siebie. Mamy jeszcze tyle planów, musimy jeszcze tyle zrobić... On nie może umrzeć. Nie może!''
Rok później
''Nie wygrał. Nie żyje. Byłam z nim wtedy... Nie mogłam nic poradzić... Nie mogłam nic zrobić...
Dziś był pogrzeb. Był cały szpital i rodzina. Nadal nie mogę uwierzyć, że go nie ma...
Jak ja będe żyć? Bez niego nie ma mojego życia. Razem z nim odeszłam ja...''
20 lat od kolacji
''Drogi pamiętniku!
Zacznijmy od beznadziejnych wiadomości. Teraz trudno być pozytywnym, szczególnie, gdy miłość twego życia walczy ze śmiercią. Teraz musze się wyżalić. Andrzej ma raka... muszę być silna. Ale ja też chcę się wypłakać. Dzieci bardzo pomagają i ojcu, i mnie. Muszę ich wszystkich wspierać.
Andrzej nie może umrzeć, nie, on nie może mnie tak zostawić. musi wygrać tą walkę. Nie po to na niego tyle czekałam. Och, wiem, że to nie tylko zależy od niego, ale ja już nie mogę. Muszę wziąć się w garść. On tak cierpi, a ja myślę tylko o sobie, no!
Dzieci są już dorosłe. Oprócz Blanki, która jest świetnym fotografem, wszyscy interesują się medycyną. Chłopcy są na stażu po studiach, Stasiek chce być anestezjologiem, a Tomek internistą. Z kolei Emilka, która jest na studiach, medycznych oczywiście, chce po cioci Hanie być ginekologiem albo po nas, chirurgiem.
Blanka już dawno po ślubie, ma 2 córeczki, Stasiek czeka na syna, a Tomek niedawno się oświadczył. Emilka chodzi z Kubą, drugim synem Latoszków.
Dzieci są naszym pocieszeniem w trudnych chwilach. Andrzej wygra dla nich, dla mnie, a przede wszystkim dla siebie. Mamy jeszcze tyle planów, musimy jeszcze tyle zrobić... On nie może umrzeć. Nie może!''
Rok później
''Nie wygrał. Nie żyje. Byłam z nim wtedy... Nie mogłam nic poradzić... Nie mogłam nic zrobić...
Dziś był pogrzeb. Był cały szpital i rodzina. Nadal nie mogę uwierzyć, że go nie ma...
Jak ja będe żyć? Bez niego nie ma mojego życia. Razem z nim odeszłam ja...''
czwartek, 18 lipca 2013
Część 3
7 lat później
''Drogi pamiętniku!
Nie pisałam tu 7 lat. 7 szczęśliwych lat. Ale może zaczęłabym od początku...
Przyszedł do mnie z przygotowaną kolacją i świecami. Na początku byłam trochę onieśmielona, to on zagadywał. Podobno bardzo się rumieniłam (on tak mówi, bardzo lubi moje rumieńce :)). Jak już się ośmieliłam, to samo poszło... Całowaliśmy się. I zostaliśmy parą. Po pół roku się oświadczył i zamieszkaliśmy razem. Po 3 miesiącach ślub...
Pamiętam ten dzień... Nie był to jakiś wielki ślub, ale też nie był taki mały (do tej pory trzymam suknię, czasem ją przymierzam, ale na razie nie mogę). Jeden z najlepszych dni w moim życiu. I wspaniała podróż poślubna, bardzo aktywna ;D.
Rok później znów doświadczyłam jednego z najpiękniejszych dni w moim życiu... Na świat przyszli Stasio i Tomek. Teraz właśnie oczekujemy Emilki (dlatego nie mogę przymierać sukni ;D), został mi tydzień do terminu. Mimo, że nie jestem już najmłodsza, to ciąża przechodzi bardzo dobrze, i ja się nieźle czuję. Andrzej jest świetnym ojcem, i oczywiście mężem. A Blanka uwielbia rodzeństwo i nawet zaakceptowała Andrzeja.
A co u innych z LG? Zacznijmy od Adama. Wyznał mi, ze kochał Agatę. Niestety, jej nie ma, a on musi wytrzymywać pustaka i ich rozpieszczone bachory. Lena jakoś wytrzymuje z Witkiem. Hana zeszła się w końcu z Piotrem. Z Przemo kręci na dwa fronty, raz jest z Olą i ich synem, raz jest z Ludmiłą (żyje!) i ich córką. Dziwne, co?
Żyjemy w sporym domku z wielkim ogrodem. Uwielbiam tam siadać, patrzeć się na dzieci bawiące się. Oczywiście nadal uwielbia imprezy, takie żywcem wzięte z hotelu rezydentów ;D. Andrzej jest wspaniały, wszystko akceptuje, choć on woli być tylko ze mną i z dziećmi.
Kiedyś była to niespełniona miłość. Oczywiście, nie zawsze jest różowo, czasem się kłócimy, ale w naszym domu panuje miłość.
Myślę, że napiszę za kilka lat, jak znów będę robić porządki. Aua, chyba się zaczęło, o tydzień za wcześnie!
Małej Emilce śpieszy się do niecierpliwych braci i kochających rodziców. Już się nie mogę doczekać aż wezmę ją w ramiona...
Dobra, kończę, lecę do szpitala.
Papa''
PROSZĘ O KOMENTARZE, NIE TYLKO POZYTYWNE, ALE MOŻE ZASUGERUJECIE MI COŚ?
''Drogi pamiętniku!
Nie pisałam tu 7 lat. 7 szczęśliwych lat. Ale może zaczęłabym od początku...
Przyszedł do mnie z przygotowaną kolacją i świecami. Na początku byłam trochę onieśmielona, to on zagadywał. Podobno bardzo się rumieniłam (on tak mówi, bardzo lubi moje rumieńce :)). Jak już się ośmieliłam, to samo poszło... Całowaliśmy się. I zostaliśmy parą. Po pół roku się oświadczył i zamieszkaliśmy razem. Po 3 miesiącach ślub...
Pamiętam ten dzień... Nie był to jakiś wielki ślub, ale też nie był taki mały (do tej pory trzymam suknię, czasem ją przymierzam, ale na razie nie mogę). Jeden z najlepszych dni w moim życiu. I wspaniała podróż poślubna, bardzo aktywna ;D.
Rok później znów doświadczyłam jednego z najpiękniejszych dni w moim życiu... Na świat przyszli Stasio i Tomek. Teraz właśnie oczekujemy Emilki (dlatego nie mogę przymierać sukni ;D), został mi tydzień do terminu. Mimo, że nie jestem już najmłodsza, to ciąża przechodzi bardzo dobrze, i ja się nieźle czuję. Andrzej jest świetnym ojcem, i oczywiście mężem. A Blanka uwielbia rodzeństwo i nawet zaakceptowała Andrzeja.
A co u innych z LG? Zacznijmy od Adama. Wyznał mi, ze kochał Agatę. Niestety, jej nie ma, a on musi wytrzymywać pustaka i ich rozpieszczone bachory. Lena jakoś wytrzymuje z Witkiem. Hana zeszła się w końcu z Piotrem. Z Przemo kręci na dwa fronty, raz jest z Olą i ich synem, raz jest z Ludmiłą (żyje!) i ich córką. Dziwne, co?
Żyjemy w sporym domku z wielkim ogrodem. Uwielbiam tam siadać, patrzeć się na dzieci bawiące się. Oczywiście nadal uwielbia imprezy, takie żywcem wzięte z hotelu rezydentów ;D. Andrzej jest wspaniały, wszystko akceptuje, choć on woli być tylko ze mną i z dziećmi.
Kiedyś była to niespełniona miłość. Oczywiście, nie zawsze jest różowo, czasem się kłócimy, ale w naszym domu panuje miłość.
Myślę, że napiszę za kilka lat, jak znów będę robić porządki. Aua, chyba się zaczęło, o tydzień za wcześnie!
Małej Emilce śpieszy się do niecierpliwych braci i kochających rodziców. Już się nie mogę doczekać aż wezmę ją w ramiona...
Dobra, kończę, lecę do szpitala.
Papa''
PROSZĘ O KOMENTARZE, NIE TYLKO POZYTYWNE, ALE MOŻE ZASUGERUJECIE MI COŚ?
Przepraszam!
Nie było nexta tyle dni, bo wracałam do domu z wakacji za granicą, pakowanie, podróż, itp. Więc dziś powinien być, tylko później
poniedziałek, 15 lipca 2013
ŁAAA
ŁAAAAAAAAAAAAAA PACZAM A TU 120 WEJŚĆ, JESTEŚCIE KOCHANI :* JUTRO NEXT DEDYKOWANY WSZYSTKIM, A NA RAZIE, JAKO ŻE JEST PÓŹNO WSZYSTKIEGO FAWIOWEGO :*
Podziękowanie!
Dziękuję wam za to 101 wejść i tylko jeden -ale jakże pozytywny komentarz :* Jednak prosiłabym o więcej komentarzy
Część 2
Dzięki za pozytywny komentarz ;D Oto dalsza część, proszę o komentarze, bardzo motywują, jeśli macie jakieś uwagi to śmiało :)
2)
''Drogi pamiętniku!
Wczoraj od tych rozmyślań zasnęłam z pamiętnikiem na kolanach. Dobrze, że mam urlop, bo do pracy na bank bym nie wstała.
Co do tego urlopu, jest on 3 miesięczny. Wiem, wiem, strasznie długi, ale ostatnio przechodziłam grypę, podobno groźną, ale e tam, bez przesady. Wyjątkowo krótko mnie trzymała. A zwolnienie zbiegło się z urlopem... Poza tym potrzeba mi takiego odpoczynku. Miesiąc tu i dwa miesiące w Hiszpanii... Mimo, że cierpę na stwierdzony brak życia osobistego, to nie mogę tak ciągle pracować. ;)
Znów zrobiło mi się smutno, po Agata mi to często mówiła. Strasznie trudno było przeboleć jej śmierć. Przemo nie był już wtedy sobą, a rodzice byli w Hiszpanii, więc nie miał za bardzo mnie kto pocieszyć.
A z kim przyjaźnię się teraz? Zauważyłam Lenę, no i nawet Hanę.Może nie jest to niewiadomo jaka przyjaźń, ale mogę się wyżalić prawie o wszystkim. No, oprócz Falka. Ale chyba nie muszę im to mówić, same chyba to wiedzą.
A co z Adamem? Nie powiem, ustatkował się. Trochę mnie to zdziwiło, jak rok temu z dwutygodniowym wyprzedzeniem dostałam zaproszenie na jego ślub z pustakiem - innymi słowy - Kingą. Wyobraźmy sobie Adama goniącego za dzieckiem - nie, to przekracza granice mojej wyobraźni. ;D A powiem wam, że Kinga jest w 5 miesiącu. Ale coś się na ginekologów z LG obraziła, nikt nie wie za co (nawet ona, Adam mi powiedział), i chodzi do innego szpitala na badania. Ale cóż, jednym słowem podsumowywując - pustak pustakiem zostanie.
A ja? Nadal kocham w ukryciu. Co, może mam mu wykrzyczeć przez okno ''Kocham Cię, Falkowicz'', hę?
Ja niedługo z tej miłośćie zwariuję, koniecznie muszę wyjechać, odpocząć. W perspektywie mam 2 miesiące w Hiszpanii, moim rodzinnym kraju z rodzicami..
Nie wierzę w to co widzię, idzie tu! Idzie w stronę mego domu z jakimś koszykiem! Dzwoni do drzwi! Czemu ja cały czas piszę, a nie mu otwieram? Trzymaj się pamiętniczku, niedługo powinieneś się o wszystkim dowiedzieć.
Papa,
Wiki.''
2)
''Drogi pamiętniku!
Wczoraj od tych rozmyślań zasnęłam z pamiętnikiem na kolanach. Dobrze, że mam urlop, bo do pracy na bank bym nie wstała.
Co do tego urlopu, jest on 3 miesięczny. Wiem, wiem, strasznie długi, ale ostatnio przechodziłam grypę, podobno groźną, ale e tam, bez przesady. Wyjątkowo krótko mnie trzymała. A zwolnienie zbiegło się z urlopem... Poza tym potrzeba mi takiego odpoczynku. Miesiąc tu i dwa miesiące w Hiszpanii... Mimo, że cierpę na stwierdzony brak życia osobistego, to nie mogę tak ciągle pracować. ;)
Znów zrobiło mi się smutno, po Agata mi to często mówiła. Strasznie trudno było przeboleć jej śmierć. Przemo nie był już wtedy sobą, a rodzice byli w Hiszpanii, więc nie miał za bardzo mnie kto pocieszyć.
A z kim przyjaźnię się teraz? Zauważyłam Lenę, no i nawet Hanę.Może nie jest to niewiadomo jaka przyjaźń, ale mogę się wyżalić prawie o wszystkim. No, oprócz Falka. Ale chyba nie muszę im to mówić, same chyba to wiedzą.
A co z Adamem? Nie powiem, ustatkował się. Trochę mnie to zdziwiło, jak rok temu z dwutygodniowym wyprzedzeniem dostałam zaproszenie na jego ślub z pustakiem - innymi słowy - Kingą. Wyobraźmy sobie Adama goniącego za dzieckiem - nie, to przekracza granice mojej wyobraźni. ;D A powiem wam, że Kinga jest w 5 miesiącu. Ale coś się na ginekologów z LG obraziła, nikt nie wie za co (nawet ona, Adam mi powiedział), i chodzi do innego szpitala na badania. Ale cóż, jednym słowem podsumowywując - pustak pustakiem zostanie.
A ja? Nadal kocham w ukryciu. Co, może mam mu wykrzyczeć przez okno ''Kocham Cię, Falkowicz'', hę?
Ja niedługo z tej miłośćie zwariuję, koniecznie muszę wyjechać, odpocząć. W perspektywie mam 2 miesiące w Hiszpanii, moim rodzinnym kraju z rodzicami..
Nie wierzę w to co widzię, idzie tu! Idzie w stronę mego domu z jakimś koszykiem! Dzwoni do drzwi! Czemu ja cały czas piszę, a nie mu otwieram? Trzymaj się pamiętniczku, niedługo powinieneś się o wszystkim dowiedzieć.
Papa,
Wiki.''
niedziela, 14 lipca 2013
Kilkorazówka. Część 1 - Kartka z pamiętnika
Opowiadania będą oczywiście o parze z serialu ''Na dobre i na złe'' - o Wiki i Falkowiczu.
1)
''Drogi pamiętniku!
Co widzę przez okno? Jego dom. Tak co dnia, rano, w południe lub wieczorem obserwuję go. Beznadziejnie zakochana cieszę się, że mogę chociaż popatrzeć.
Stał się jakiś taki uczuciowy, nawet kwiatki posadził w wielkim, ale pustym ogrodzie. Stał się miły, można powiedzieć nawet - romantyczny. Inaczej traktuje każdego, ma lepsze, delikatniejsze podejście do pacjentów. A do mnie? Obrót o 180 stopni.
Tylko kto to zauważy? Przecież wszyscy wypominają mu dawne winy, nie dostrzegą zmiany zapatrzeni w siebie. Dziwię się mu, że jeszcze nie zmienił szpitala. Przemek, Nina i inni.
Właśnie, Przemek. To przez niego wyprowadziłam się z hotelu rezydentów. Gdy tylko Falko się do mnie zbliżał, on nadskakiwał i wszystko psuł. Jeszcze gdyby Agata była! Ale ona już dawno odeszła.
Tak, odeszła, nie żyje. Brakuje mi jej. Trudno mi o tym myśleć. Jednego dnia zasłabła, zrobili jej badania. Po kilku dniach okazało się, że to złośliwy rak, już nawet nie pamiętam jaki. Walczyła, ale choroba ja pokonała. Byłam z nią kiedy umarła. Z jednej strony była zła, przecież śmierć wcześnie ją zabrała. Ale z drugiej strony miłość która nigdy nie miała się spełnić - Marek związał się z jakąś kobietą, no i Witek, obiecywał, obiecywał, ale Agata wiedziała, że miłość do Leny zwycięży.
Już 3 lata od pamiętnej delegacji. A ja z każdym dniem kocham coraz bardziej. Próbował mnie pocałować, ale telefon przerwał. Przemo ma wyczucie! Później też próbował. Nie wychodziło. Przemek skutecznie go odstraszał. Chociaż go prosiłam, to on nadal to robił. Pewnego dnia zaPale zabrakło argumentów i gdy mnie nie było pokazał profesorowi podrobiony list z podrobionym moim podpisem, żeby się ode mnie odczepił. Przysięgam, to nie ja! Chociaż nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy, jak silne jest moje uczucie, to wiedziałam, że nie jest mi obojętny. A on uwierzył. Agaty nie było już wtedy, nie miał mnie kto wesprzeć, gdy Falkowicz uwierzył.
Przeprowadziłam się, niechcący, koło niego. Już rok tu mieszkam, on jeszcze tu nie był. I raczej nie będzie. Łudzę się, że to tylko zły sen, że obudzę się a on będzie koło mnie. Niestety, marzenia potrafią być piękne, na szczęście, bo tylko one mi pozostały...
Słucham piosenek o miłości, ale te wesołe. Smutnych nie, nie chcę stracić wiary, że miłość może być szczęśliwa, spełniona. Bo moze być, prawda?''
Proszę o komentarze, bo one bardzo motywują :). Jeśli będzie chociaż jeden, będzie next.
Dzięki za wejścia i przeczytanie -
Lola23 na forum.tvp.pl
chockolate&vanilla
1)
''Drogi pamiętniku!
Co widzę przez okno? Jego dom. Tak co dnia, rano, w południe lub wieczorem obserwuję go. Beznadziejnie zakochana cieszę się, że mogę chociaż popatrzeć.
Stał się jakiś taki uczuciowy, nawet kwiatki posadził w wielkim, ale pustym ogrodzie. Stał się miły, można powiedzieć nawet - romantyczny. Inaczej traktuje każdego, ma lepsze, delikatniejsze podejście do pacjentów. A do mnie? Obrót o 180 stopni.
Tylko kto to zauważy? Przecież wszyscy wypominają mu dawne winy, nie dostrzegą zmiany zapatrzeni w siebie. Dziwię się mu, że jeszcze nie zmienił szpitala. Przemek, Nina i inni.
Właśnie, Przemek. To przez niego wyprowadziłam się z hotelu rezydentów. Gdy tylko Falko się do mnie zbliżał, on nadskakiwał i wszystko psuł. Jeszcze gdyby Agata była! Ale ona już dawno odeszła.
Tak, odeszła, nie żyje. Brakuje mi jej. Trudno mi o tym myśleć. Jednego dnia zasłabła, zrobili jej badania. Po kilku dniach okazało się, że to złośliwy rak, już nawet nie pamiętam jaki. Walczyła, ale choroba ja pokonała. Byłam z nią kiedy umarła. Z jednej strony była zła, przecież śmierć wcześnie ją zabrała. Ale z drugiej strony miłość która nigdy nie miała się spełnić - Marek związał się z jakąś kobietą, no i Witek, obiecywał, obiecywał, ale Agata wiedziała, że miłość do Leny zwycięży.
Już 3 lata od pamiętnej delegacji. A ja z każdym dniem kocham coraz bardziej. Próbował mnie pocałować, ale telefon przerwał. Przemo ma wyczucie! Później też próbował. Nie wychodziło. Przemek skutecznie go odstraszał. Chociaż go prosiłam, to on nadal to robił. Pewnego dnia zaPale zabrakło argumentów i gdy mnie nie było pokazał profesorowi podrobiony list z podrobionym moim podpisem, żeby się ode mnie odczepił. Przysięgam, to nie ja! Chociaż nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy, jak silne jest moje uczucie, to wiedziałam, że nie jest mi obojętny. A on uwierzył. Agaty nie było już wtedy, nie miał mnie kto wesprzeć, gdy Falkowicz uwierzył.
Przeprowadziłam się, niechcący, koło niego. Już rok tu mieszkam, on jeszcze tu nie był. I raczej nie będzie. Łudzę się, że to tylko zły sen, że obudzę się a on będzie koło mnie. Niestety, marzenia potrafią być piękne, na szczęście, bo tylko one mi pozostały...
Słucham piosenek o miłości, ale te wesołe. Smutnych nie, nie chcę stracić wiary, że miłość może być szczęśliwa, spełniona. Bo moze być, prawda?''
Proszę o komentarze, bo one bardzo motywują :). Jeśli będzie chociaż jeden, będzie next.
Dzięki za wejścia i przeczytanie -
Lola23 na forum.tvp.pl
chockolate&vanilla
FaWi - forever together
Witajcie!
Chciałabym zamieszczać tu opowiadania, ale oczywiście będzie to zależne od KOMENTARZY. Niedługo, tzn. po obiedzie/kolacji powinnam dodać pierwsze ;D
Chciałabym zamieszczać tu opowiadania, ale oczywiście będzie to zależne od KOMENTARZY. Niedługo, tzn. po obiedzie/kolacji powinnam dodać pierwsze ;D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)